czwartek, 26 lutego 2015

Muzeum Powstania Warszawskiego, czyli krótkie rozważania o patriotyzmie.

Byłam ostatnio w Muzeum Powstania Warszawskiego.
O ile samo muzeum na pewno jest świetne to nie polecam zwiedzać go z przewodnikami (jak tak przeglądam zdjęcia z muzeum na Wikipedii to widzę,że w połowie sal chyba nie byłam ze względu na sposób oprowadzania i to,że byliśmy ostatnią grupą,a pani spieszyło się,żeby pójść wcześniej do domu). Chętnie pojechałabym tam jeszcze raz,ale już sama, żeby móc sobie posłuchać tego co opowiadają o Powstaniu ludzie,którzy je przeżyli, poczytać kartki z kalendarza (mam je,ale nie wszystkie,brakuje mi kilkunastu z września).
Tak to zwiedzałam nie chronologicznie i nie mogłam zwrócić uwagi na to, na czym najbardziej mi zależało.








Zgromadzone jest naprawdę wiele materiałów,chociażby te kartki z kalendarzy i wspomniane już przeze mnie filmy,w których wypowiadają się Powstańcy,dlatego właśnie nie należy zwiedzać tego na szybko/z przewodnikiem. Przewodnik ma ograniczony czas i nie pokaże wszystkiego, a wszystkie informacje i tak są od razu dostępne.












Jak głosi Wikipedia "W centralnej części parteru znajduje się stalowy Monument, przecinający dwa poziomy ekspozycji. Jego ściany pokrywają daty kolejnych dni powstania i ślady po pociskach. W tym „bijącym sercu walczącej Warszawy” zamknięto odgłosy powstańczej stolicy."
Bije w rytmie 63 uderzeń na minutę i  chyba właśnie ono wywarło na mnie największe wrażenie, głownie mam tu na myśli odgłosy. Stałam z uchem przy śladzie po pocisku i słuchałam jak jakaś kobieta śpiewa hymn. Skończyła i rozległy się odgłosy strzałów.



Pewna miła wolontariuszka spytała mnie tam czy muzeum szerzy wartości patriotyczne.
W pewnym sensie owszem, ale czy słusznie?



Sorry, mam odwagę i własne zdanie
i już nie zachwycam się przegranym powstaniem.
Sto pięćdziesiąt tysięcy, kto ich zastąpił?
im dłużej o tym myślę, tym bardziej w sens wątpię.


7 komentarze:

Frida pisze...

Cóż mogę rzec...sama osobiście patriotką nie jestem, wierzę w jakimś stopniu w patriotyzm lokalny, pewne sentymenty...ale nie w wielkie przywiązanie do ojczyzny. Nie czuję go i mogłabym żyć w każdym z miejsc na świecie. Nieraz za to obrywałam linczem, ale nie poradzę nic na to, że tego nie czuję.
I każda wojna jest okropna. Rozumiem zasadność wojny obronnej, jaką było też powstanie, tak chyba można rzec ale...nieraz przeraża mnie hołubienie tego, pewna martyrologia. Pamiętać, doceniać? Owszem. Ale w każdej przesadzie kryje się niebezpieczeństwo.

Niedopowiedziane pisze...

@Frida: Dokładnie to mam na myśli. Pewnie,że pamiętać i doceniać,podziwiać odwagę,ale nie zachwycać się tym,że tyle ludzi zginęło i ich śmierć nie przyniosła nic oprócz podziwu.

Dziennik Międzymiastowy pisze...

Moje ulubione muzeum, do tej pory chyba nie byłam w lepszym, jak mam być szczera.
No i powiem, że ja trafiłam na świetnego przewodnika, który pokazał nam wszystko dokładnie. Zresztą opowiadał to z takim zapałem i wzruszeniem, że samą przyjemnością było go słuchać :)
To bijące serce to również mój faworyt - przejmujące. Miałam ciarki.

http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

Tęczowa dusza pisze...

Jeszcze nie byłam w tym miejscu
Masz bardzo fajny styl
zapraszam do mnie

Frida pisze...

@ Niedopowiedziane.
Właśnie, bo wojna, tracenie życia nigdy nie jest piękną sprawą. To fizjologia, strach, ból. Nie można tego stawiać na najwyższym piedestale na pewno.

Bukowina pisze...

Nie byłam w tym muzeum i powiem szczerze, ze chyba mi się nie podobało. Z tego co wiem, jest tam wiele rozwiązań multimedialnych,a tego akurat w muzeach nie znoszę. Już wolę oglądać porozwalany sprzęt a gablotach z kimś nad głową, kto doskonale zna się na historii i wszystko mi opowie. mam dość wyobraźni, by z jednego dziurawego hełmu wyobrazić sobie całą historię właściciela tegoż hełmu i jeszcze jego dzieci. Nie lubię, kiedy ktoś próbuje ograniczać moją wyobraźnię przy pomocy nowoczesnego sprzętu. Mimo to na pewno kiedyś tam będę,
Szkoda, ze nie rozwinęłaś tematu swojego podejścia do patriotyzmu... Bo mnie każde powstanie zachwyca (choć w obecnych czasach to aż strach to mówić) i w każdym widzę głęboki sens. odmawiać sensu jakiemukolwiek powstaniu to po prostu uznać za idiotów ludzi którzy w nim walczyli, uznać, że zginęli na marne, bo przecież się nie udało. Nie potrafię tak. Już starczy, że historia ich skopała, a teraz własne wnuki jeszcze kopią leżącego.

different pisze...

Niestety nie mogę się wypowiedzieć, bo tam nie byłam (jak to możliwe?! nie pytaj.).
Ile osób, tyle zdań na temat tego muzeum słyszałam. Sama nie wiem, co sądzić, bo jak pisałam, nie było mi dane zobaczyć na własne oczy.
Jedyne o czym się wypowiem to przewodnicy. Przewodnicy, którzy karzą nam patrzeć ich oczyma, przez co nie dostrzegamy tego, co dla nas ważne. Właśnie przez to nie pamiętam większości wycieczek historycznych.

Prześlij komentarz

Cieszę się, że Cię tu widzę :) Miło mi Czytelniku, że przeczytałeś mój tekst i chcesz napisać komentarz :)