Wspominałam już
tutaj, że pracuję nad sobą i swoimi kompleksami.
Dzisiaj właśnie chciałabym o tym powiedzieć.
Pewnie, że porównywanie się z innymi może pomóc.
Sama czasami to robię, myślę sobie "Niedopowiedzenia, X jest gruba,brzydka i ma chłopaka,to ty nie możesz?!"
"Niedopowiedzenia,większym idiotom się udało"
"Niedopowiedzenia,Y tak się zmieniła,to ty nie możesz?"
"Niedopowiedzenia,patrz masz większe cycki i fajniejszy tyłek od Z"
"Niedopowiedzenia, zobacz, ciebie nie chciał, a jego dziewczyna jest brzydką,grubą nudziarą"
To oczywiście krótkofalowy sposób, ale nie jest zły, chyba, że podeszłabym do tej Z i powiedziała jej, że mam fajniejsze cycki i tyłek albo powiedziała do tej dziewczyny, że jej chłopak teraz pewnie żałuje, bo ona jest nudnym pasztetem.
Wtedy to już nie jest poprawianie swojej samooceny.
To sprawia, że osoba, która to mówi jest żałosna.

Pewnie, że ludzie się porównują ze sobą i poprawiają w ten sposób swoją samoocenę. Myślę, że co najmniej 94% ludzi tak robi. I to nie jest jakby bardzo złe, o ile właśnie nie krytykujesz kogoś, a twoje oceny pozostają w twojej głowie.
Bo tak na prawdę to o jest lepsze-czerwony czy niebieski?
Twój wybór i i tak będziesz obstawiał przy swoim.
Pewnie, możesz być zadowolony/a ze swojego wzrostu.
Ale to nie znaczy, że możesz nazwać kogoś karłem albo żyrafą, bo może ten ktoś wcale nie ma z tym problemu.
To, że ty lubisz niebieski nie znaczy, że czerwony jest gorszy.